Kacper Ryx i zbrodnia w klasztorze (8) – Eliminacja

Spojrza艂 na mnie zbarania艂ym wzrokiem.

– Chcecie powiedzie膰, doktorze, 偶e艣cie wykradli i wypili moje laudanum?

– Mo偶na tak rzec, acz przyznaj臋 si臋 jeno do wypicia, a i to bezwiednie.

Wyczu艂bym laudanum we wszystkim. Z jednym, jedynym wyj膮tkiem: piekielnie aromatycznego likworu 鈥濨enedictine鈥, uczynionego na fundamencie 40-tu zi贸艂 i korzeni.

– Tedy kt贸偶 wykrad艂 tynktur臋 i po co wam j膮 zaaplikowa艂?

– Z troski o dobry sen go艣ci. A kto to uczyni艂, najlepiej wie brat Jan.

M艂ody mnich od odkrycia niedoboru laudanum zdradzaj膮cy wyra藕ne zdenerwowanie, kt贸rego nie potrafi艂 ukry膰, a偶 podskoczy艂.

– To musia艂 by膰 brat Joachim! 鈥 wykrzykn膮艂. 鈥 By艂 tu wczoraj mi臋dzy non膮 a nieszporami. Wyszed艂em za potrzeb膮 i zostawi艂em go na chwil臋 samego. Ale przecie偶 bywa艂 tutaj i wprz贸dy, i nigdy nic nie gin臋艂o!

– Nie obwiniaj si臋, bracie 鈥 pocieszy艂em go. 鈥 Nie tylko ty da艂e艣 si臋 podej艣膰. A teraz, ojcze Jacku, je艣li masz jeszcze t臋 wyborn膮 nalewk臋, kt贸r膮 mnie uraczy艂e艣 poprzednim razem, ch臋tnie skorzystam. Mam sporo do przemy艣lenia. A wy r贸bcie swoje, nie przeszkadzajcie sobie.

Z grona potencjalnych zab贸jc贸w wykluczy艂em s艂u偶b臋 i mnich贸w. S艂u偶膮cy go艣ci, je艣li ci ich mieli, nocowali na sianie nad stajni膮. Zreszt膮 aby si臋 spotka膰 z kt贸rym艣 z nich, brat Jeremiasz nie potrzebowa艂 wytrycha. To samo tyczy艂o czeladzi klasztornej. Wszyscy mnisi byli na nocnych mod艂ach, wi臋c te偶 odpadali. Z jednym wyj膮tkiem. Samego przeora Miko艂aja. Tak jak zleci艂 prowadzenie lekcji w kapitularzu komu innemu, tak samo w nocy, po godzinie czyta艅, kt贸r膮 odprawi艂 osobi艣cie, pod lada pretekstem m贸g艂 si臋 kim艣 wyr臋czy膰 podczas jutrzni i nikogo by to zapewne nie zdziwi艂o. Mia艂 motyw, i to powa偶ny. Mo偶e brat Jeremiasz grozi艂 mu ujawnieniem ich wsp贸lnej alchemickiej pasji i faktu zatajenia przez przeora jego przynale偶no艣ci do r贸偶okrzy偶owc贸w? Opat J臋drzej nie omieszka艂by skorzysta膰 z pretekstu, by poprosi膰 nowego kr贸la o odwo艂anie narzuconego Brzechwie niemi艂ego substytutora. Ale przeor mia艂 wiele sposobno艣ci, by w dowolnej chwili, cho膰by za pomoc膮 jakiej艣 pospolitej i nie wzbudzaj膮cej podejrze艅 trucizny, na przyk艂ad arszeniku, pozby膰 si臋 szanta偶ysty. A t臋 zbrodni臋 pope艂niono w po艣piechu, pod wp艂ywem impulsu. Nie musia艂 a偶 tak ryzykowa膰. Poza tym by艂 osob膮 praw膮 i niezdoln膮 do gwa艂tu. By艂em tego pewien, a zna艂em si臋 na ludziach. Zatem odpada艂.

Pozostawali ci, kt贸rzy wczoraj przybyli do klasztoru. Kupiec i jego wsp贸lnik, dw贸ch Rakuszan, Inflantczyk i ja. Sze艣ciu. Z tej sz贸stki najbardziej podejrzany by艂em ja. Poniewa偶 od czasu do czasu, kiedy wiedzia艂em, 偶e nie zd膮偶臋 do Krakowa przed zamkni臋ciem bram, korzysta艂em z go艣ciny w klasztorze, poczciwy ojciec Miko艂aj za艂o偶y艂, 偶e tak by艂o i tym razem, a ja nie wyprowadzi艂em go z b艂臋du. Tymczasem przyjecha艂em z konkretnym zadaniem.

Pozawczoraj wezwa艂 mnie do siebie hetman Zamojski. 鈥濳acper 鈥 powiedzia艂 鈥 mam do ciebie pro艣b臋. To sprawa wa偶na i zarazem wymagaj膮ca dyskrecji. W sam raz dla ciebie. Wiem, 偶e potrafisz milcze膰, dlatego wyjawi臋 ci 鈥瀞ekret kr贸lewski鈥. Nie pytaj, jak si臋 o tym dowiedzia艂em, lecz to rzecz pewna, i偶 nasz nowy pan praktykuje z arcyksi膮偶臋ciem Ernestem. Chce mu odda膰 tron polski w zamian za r臋k臋 kt贸rej艣 z Habsbur偶anek i pieni臋偶n膮 rekompensat臋, po czym wr贸ci膰 do Szwecji. Jutro Inflantczyk Lambert Wrader wyruszy z kolejnym listem kr贸la do Ernesta, by z kolei od pos艂贸w arcyksi臋cia odebra膰 list dla kr贸la. Dotychczas spotykali si臋 w gospodzie 鈥濸od Jeleniem鈥 przy krakowskim rynku, lecz chyba co艣 ich zaniepokoi艂o i tym razem do spotkania i wymiany ma doj艣膰 jutro w klasztorze w Ty艅cu. Chc臋, 偶eby艣 przy tym by艂鈥. 鈥濵am przechwyci膰 listy? 鈥 zapyta艂em鈥. 鈥濶ie. Masz jedynie potwierdzi膰, 偶e dosz艂o do wymiany i powiadomi膰 mojego cz艂owieka, kt贸ry b臋dzie czeka艂 opodal klasztoru, w karczmie 鈥濸od Lutym Turem鈥. On z kolei nie mieszkaj膮c ruszy do O艣wi臋cimia, przez kt贸ry Rakuszanie musz膮 przeje偶d偶a膰 wracaj膮c do Wiednia, a tamtejszy starosta, im膰 Piotr Myszkowski, ju偶 zajmie si臋 reszt膮. I co ty na to?鈥.

Nie u艣miecha艂a mi si臋 taka robota, gdy偶 wiedzia艂em, 偶e hetman szuka艂 okazji, by skompromitowa膰 nielubianego przez siebie kr贸la, ale z kolei praktyki kr贸lewskie jako 偶ywo przypomina艂y zdrad臋 stanu. Chc膮c nie chc膮c, zgodzi艂em si臋. Warowa艂em pod klasztorem od rana, lecz przekroczy艂em klasztorn膮 bram臋 dopiero w贸wczas, gdy najpierw nadjechali dwaj cudzoziemcy, a potem z daleka dostrzeg艂em zmierzaj膮cego do klasztoru Wradera. Do wymiany korespondencji dosz艂o w ko艣ciele podczas nieszpor贸w. Uczynili to tak szybko i zr臋cznie, 偶e gdybym nie by艂 uprzedzony, nic bym nie spostrzeg艂. Nie czekaj膮c na koniec nabo偶e艅stwa, wymkn膮艂em si臋 z ko艣cio艂a i pop臋dzi艂em do gospody 鈥濸od Lutym Turem鈥, powiadomi膰 cz艂owieka hetmana. Zd膮偶y艂em wr贸ci膰 do klasztoru tu偶 przed zamkni臋ciem furty.

Brat Jeremiasz m贸g艂 co艣 spostrzec, 艣ledzi膰 mnie, pods艂ucha膰, o czym m贸wi艂em z wys艂annikiem hetmana, a potem szanta偶owa膰. A ja mog艂em go bez wi臋kszego trudu zabi膰. Ba, gdyby przeor by艂 bardziej spostrzegawczy, zapyta艂by mnie o moj膮 zgub臋, powi膮zan膮 z morderstwem tak bardzo, 偶e bardziej ju偶 si臋 nie da艂o.

KONIEC ODCINKA 脫SMEGO

PYTANIE DO CZYTELNIK脫W:

Co zgin臋艂o Ryksowi, a by艂o bezpo艣rednio zwi膮zane z zab贸jstwem?

Kacper Ryx i zbrodnia w klasztorze (0) - Pocz膮tekZbrodnia w Klasztorze 9 - Fiasko

S艁OWNICZEK

Brat (frater) 鈥 zakonnik bez 艣wi臋ce艅 kap艂a艅skich (w przeciwie艅stwie do ojca).

Dormitoria 鈥 wsp贸lne sypialnie mnich贸w.

Hospitaliusz 鈥 opiekun go艣ci klasztornych.

Infirmierz 鈥 prze艂o偶ony nad infirmeri膮 (izb膮 chorych, 鈥瀗iemocnic膮鈥).

Ja艂mu偶nik 鈥 zakonnik czuwaj膮cy nad podzia艂em 偶ywno艣ci, odzie偶y i ja艂mu偶ny dla ubogich.

Jutrznia (laudesy) 鈥 nabo偶e艅stwo odbywane o 艣wicie (mi臋dzy nokturnami a prym膮).

Kapitularz 鈥 miejsce zebra艅 zgromadzenia mnich贸w.

Klauzura 鈥 zamkni臋ta dla obcych cz臋艣膰 klasztoru.

Koadiutor 鈥 tu: pomocnik opata (i jego przysz艂y nast臋pca) wyznaczony przez kr贸la, pe艂ni膮cy rol臋 przeora.

Komandatariusz 鈥 na mocy tzw. komendy odg贸rnie wyznaczony przez kr贸la prze艂o偶ony klasztoru (czasem bez 艣wi臋ce艅 i 艣lub贸w zakonnych, a nawet nie mieszkaj膮cy w opactwie, tylko czerpi膮cy dochody nale偶ne opatowi).

Kompleta 鈥 ko艅cz膮ca dzie艅 (odmawiana po wieczerzy 鈥 cenie) kr贸tka wsp贸lna modlitwa za spokojn膮 noc i dobr膮 艣mier膰.

Liturgia godzin (brewiarz) 鈥 rodzaj modlitw odprawianych 7 razy w ci膮gu dnia, obowi膮zkowych dla os贸b, kt贸re przyj臋艂y 艣wi臋cenia lub 艣luby wieczyste; brewiarzem nazywa si臋 tak偶e modlitewnik do liturgii godzin.

Nieszpory 鈥 d艂u偶sze nabo偶e艅stwo wieczorne.

Nokturny (wigilie, matutina) 鈥 mod艂y nocne odprawiane po p贸艂nocy.

Nona 鈥 kr贸tkie oficjum odprawiane o godz. 9-tej (wg rachuby rzymskiej), czyli ok. 3-ej po po艂udniu.

Oblat 鈥 dziecko oddane w s艂u偶b臋 bo偶膮.

Oficjum 鈥 wsp贸lna modlitwa liturgiczna w ramach liturgii godzin (brewiarza) odprawiana przez zakonnik贸w w ch贸rze 7 razy podczas dnia (pory modlitw wyznacza艂y rytm dnia zakonnik贸w wg nast臋puj膮cego porz膮dku: nokturny, jutrznia, pryma, tercja, seksta, nona, nieszpory, kompleta).

Opat 鈥 prze艂o偶ony klasztoru wybrany przez zgromadzenie jako reprezentant Boga.

Profesja 鈥 z艂o偶enie 艣lub贸w zakonnych.

Przeor 鈥 zast臋pca i pomocnik opata (w regule 艣w. Benedykta), w niekt贸rych zakonach prze艂o偶ony klasztoru.

Pryma 鈥 pierwsza kanoniczna godzina dnia wed艂ug rachuby rzymskiej (ok. 6 rano), tu: pierwsze oficjum (mod艂y) dzienne.

Refektarz 鈥 sala jadalna w klasztorze.

Scholastyk 鈥 kierownik szko艂y (scholi) klasztornej.

Seksta 鈥 oficjum odprawiane oko艂o po艂udnia.

Szafarz 鈥 w klasztorze dba艂 o zaopatrzenie i wy偶ywienie, kupowa艂 i sprzedawa艂 grunty i lasy, egzekwowa艂 nale偶no艣ci, mia艂 w pieczy folwarki, m艂yny, browary i stawy rybne.

Tercja 鈥 oficjum trzeciej godziny, kt贸re 艣piewano ok. 9-tej rano.

Tonsura 鈥 wygolony kr膮偶ek na g艂owie mnicha.

Wirydarz 鈥 ogr贸d umieszczony wewn膮trz klasztoru, ze studni膮 lub fontann膮 na 艣rodku.

Komentowanie wy艂膮czone